Jest wielką, naszą miłością, a zwie się frango piri-piri. Mówią też na niego frango no currasco, frango assado com piri-piri. Robiony na grillu z sosem piri-piri, oczywiście. Nie da się przejść koło niego obojętnie, bo pachnie obłędnie, a smakuje jeszcze lepiej.
Gdy w sierpniowy poranek wychodzisz do ogrodu, a konkurencją cykad jest wszechobecne stukanie, to znaczy, że Portugalczycy zbierają alfarrobę. Niegdyś pożywienie biedaków, dziś narodowe dobro i dochodowy interes Alfarobę zbierają wszyscy i nie zawsze swoją, o czym przekonaliśmy się na własnej skórze. Nasze, stare drzewa zostały dokładnie ostukane, a…
Portugalczycy przywieźli piri-piri z Mozambiku w okresie podbojów i uczynili swoim narodowym dobrem. Malutkie, czerwone papryczki dodają niemal do każdej potrawy.
Są tu bardzo popularne i rosną niemal wszędzie. Migdałowce – pod koniec lata pożółkłe z owocami w brązowych skorupkach. W grudniu i styczniu kwitną na różowo i sprawiają, że czujesz wiosnę na całego.